Co widać i czego nie widać

Francuski ekonomista Fryderyk Bastiat w swoim dziele pokazuje rozumowanie pozwalające odkryć ukryte zależności ekonomiczne. Zastanówmy się dzisiaj jak budżetowanie może pomóc nam odkryć to, czego nie widać w naszych finansach osobistych.

Zdjęcie z unsplash.com

Fryderyka Bastiat oparł książę “Co widać i czego nie widać” na idei, że sporo zjawisk ekonomicznych przedstawianych jest w dyskusji publicznej tylko z jednej strony, przez co pomijanych jest wiele istotnych aspektów. W dzisiejszym artykule chcę zastosować to samo pytanie w kontekście finansów osobistych i prowadzenia budżetu domowego.

 

1. Przeznaczenie dostępnych pieniędzy

Co widać

Mając ograniczone środki prawdopodobnie nie masz problemu ze sprawieniem, by zniknęły. To całkiem normalne - zwłaszcza, że pieniądze, gdy im się nie powie gdzie mają pójść, lubią się rozejść. Jest to doskonale widoczne (często aż zbyt widoczne - np. gdy ich zabraknie na pilne potrzeby).

Czego nie widać

To czego nie widać to ich faktyczne przeznaczenie. Nie prowadząc budżetu zapewne opierasz się na szacunkach w głowie. Te niestety chociaż pewnie często w miarę trafne - bywają zawodne, a do tego nie są precyzyjne. Nie posiadasz więc z góry założonych limitów co prowadzi do wydania pieniędzy w sposób często nieprzemyślany, a czasem i kompulsywny.

2. Porównanie wydatków

Co widać

Sporo pieniędzy wydajemy na rzeczy absolutnie niezbędne np. mieszkanie czy jedzenie. Kupujemy również rzeczy, które również wnoszą do naszego życia wartość utylitarną (np. sprzęty domowe) lub rozrywkową (np. nowa elektronika).

Czego nie widać

Na co tak naprawdę wydajemy zbyt dużo. Prowadząc rekord naszych wydatków możemy zidentyfikować, które elementy naszego życia kosztują nas zbyt dużo. Częstym przykładem takich niepotrzebnych zbyt dużych wydatków jest jedzenie na mieście lub zamawianie jedzenia do domu. Może się okazać, że rezygnacja z nich nie jest wybitnie trudna, a odzyskane środki możemy wykorzystać znacznie lepiej.

3. Realizacja celów finansowych

Co widać

Odkładając pieniądze na koncie oszczędnościowym lub w gotówce widzimy, jaki jest aktualny stan konta. Spłacając zadłużenie w banku, widzimy również ile do spłaty jeszcze nam pozostało.

Czego nie widać 

Nie podchodząc metodycznie do planowania i śledzenia realizacji celów finansowych nie wiemy tak naprawdę, czy przeznaczamy na nie tyle środków, ile byśmy chcieli i mogli oraz czy zmierzamy do ich realizacji na czas. 

Czy prowadzenie budżetu domowego pomogło Wam dowiedzieć się czegoś o Was i Waszych finansach? Dajcie znać w komentarzu!